"Alicja w krainie czarów" Lewis Carrol

Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll

Zawsze chciałem to przeczytać. Serio. Nie wiem jak to się stało, że w podstawówce ominęła mnie ta lektura. Oczywiście jak większość ludzi wchłonąłem ogólny zarys fabuły i ważniejszych bohaterów za pośrednictwem osmozy kulturowej. Właśnie wymysliłem to określenie, więc prosze się nie śmiać. Po prostu Alicja jest na tyle popularna, że były bajki na jej podstawie oraz filmy. Co więcej powstawały gry komputerowe i można było znaleźć odnośniki do niej w innych dziełach kultury (Np. Matrix i "Fallow the white rabbit") a nawet w języku potocznym(" Szalony jak Marcowy zając"). Co więc mnie skłoniło, aby pochylić się nad klasykiem angielskiej literatury dziecięcej? Nie będe oryginalny tym razem. Był to film Burtona, który niedawno obejrzałem po raz drugi. On sprawił, że dawne zainteresowanie odżyło. Dlatego też, wziąłem się za tę pozycję.

 

Mam tu dylemat, czy omówić zarys fabuły tej książki. No bo chyba każdy wie, że Alicja jest rezolutną dziewczynką, która w pogoni za królikiem wpada do jego nory i ląduje w magicznym i pełnym cudów świecie. Opisanie co dokładnie jej sie tam przydarza mija się z celem, ponieważ zdradziłbym całą akcje. No właśnie, akcje. Prawdę mówiąc nie ma tu jakiegoś głównego wątku. Alicja wedruje swobodnie po Krainie Czarów, poznaje jej mieszkańców i bierze udział w ich codziennych czynnościach. Można porównać to do gry typu sandbox, gdzie istnieje bardzo duża dowolność podejmowania decyzji. Problem w tym, że książka nie jest grą komputerową. Brakowało mi tu jakiegoś zarysu celowości. Luźne skakanie z opowieści w opowieść było czasem dezorientujące. Ja rozumiem, że cała książka jest świetnym przykładem literatury absurdalnej, więc nie powinienem się czepiać, jednak troche muszę. To może słów kilka o samej bohaterce.

Alicja jest rezolutną dziewczynką, która ma mnóstwo pytań i szybko się nudzi. Nie usiedzi w miejscu i często z tego powodu ma problemy .Tak postrzega ją większość czytelników, a więc dzieci .W moim odczuciu należy dodać, że jest trochę zarozumiała i przemądrzała. Lubi się wtrącać w wypowiedzi innych i nie boi się ich skrytykować. Co najważniejsze jednak ma cechy schizofrenii. Dziwicie się? Niepotrzebnie. Sama przyznawała, że niejednokrotnie kłóciła się sama ze soba, a nawet karała się sama. Dodajcie do tego ciagłe mówienie do siebie i mamy piękny obraz choroby.Sam świat jest barwny, abstrakcyjny i nie da się go zrozumieć. Serio, nawet nie próbujcie. jest on niczym sen szaleńca albo wytwór umysłu po LSD. Mówiąc szczerze nawet mi się podobał. Przecież nie wszystko musi być na sztywno i serio pisane, czyż nie?

 

Jako ksiażka dla dzieci, "Alicja w krainie czarów" jest doskonałym przykładem na to, aby nie dać się zamknąć w ramki. Trzeba wychodzić poza schematy i ćwiczyć wyobraźnie tak, jakby była ona jednym z mięśni. Możliwe, że film Burtona   przedstawił to lepiej i bardziej bezpośrednio ale i tak jest to jasne. I myślę, że tak to powinno być odbierane, bo boję się szukać drugiego dna :p