"Bisy t. 2" Stefan Darda

Czarny Wygon: Bisy II - Stefan Darda

Po raz ostatni wracamy do historii przeklętej wioski na Roztoczu.Tak, dobrze się domyślacie jest to już definitywne zakończenie całej serii, która bardzo długo trzymała mnie w niepewności co do zakończenia. Nie przedłużając więc zaczynajmy.

 

Pierwszy tom "Bisów" skończył się w momencie, gdy Witek poprzysiągł, że dopadnie i zabije Czarnego, a więc głównego schwarz charaktera, który porwał małego chłopca Mateusza a później skutecznie uprzykrzał życie zarówno naszemu protagoniście, jak i jego przyjaciołom i pośrednio całemu regionowi. W tym celu odwiedza starych znajomych oraz nawiązuje nowe znajomości, które mogą pomóc mu rzucić światło na obecną sytuację. Jednocześnie obserwujemy jego przyjaciela, Adama Nawrota, który ostatnio znalazł się w Starzyźnie. Co noc otrzymujemy o nim porcję informacji w postaci zapisków Witka wykonywanych podczas snu. On też, chociaż nieświadomie bardzo przybliża grupę naszych bohaterów do ostatecznego rozprawienia się z Czarnym. Czy im się uda? Czy Mateusz zostanie oswobodzony, Adam uratowany a Czarny unicestwiony? ODpowiedź jest raczej oczywista.

 

Niestety akcja ksiażki bardzo wyraźnie siadła bo wyraźnym przyśpieszeniu w pierwszej części "Bisów". Prawde mówiąc przez pierwszą połowę powieści nie byłem w stanie powiedzieć co, gdzie i kiedy. Witek miotał się, jeździł, szukał, rozpytywał i generalnie nie miał pomysłu co zrobić dalej.W międzyczasie natomiast Adam toczył heroiczną walkę o własną duszę. To ta postać, mimo, że drugoplanowa zrobiłą na mnie największe wrażenie. Nie stracił wiary ani w przyjaciela, ani co ważniejsze w Boga i to w nim pokładał nadzieję, mimo beznadziei sytuacji. Dodatkowo jego ostateczna decyzja była naprawdę zaskakująca i co by nie mówić odważna. Na jego tle, Witek wypadał raczej blado.Dopiero wprowadzenie do akcji młodego i tajemniczego księdza przyniosło ożywienie fabuły. Gdyby nie on, to pewnie główny bohater nadal głowił się co zrobić.

 

Niestety książka straciłą wiele ze swojego klimatu. Przede wszystkim nie czułem w ogóle nastroju grozy ,a przecież na okładce wyraźnie jest napisane, że to powieść z tego gatunku. Czarny nie kontrolował już naszej grupki tak jak wcześniej, a przecież ta jego wszechwiedza i możliwość wpływania na innych sprawiły, że poprzednia część tak bardzo mi się podobała. Teraz uznał chyba, że te ciamciaki nie są w stanie mu przeszkodzić, dlatego ich kolokwialnie mówiąc olał. Jedyny moment w którym tętno mi trochę skoczyło to jeden ze snów Witka, w którym jego nieżyjący synek własnoręcznie poszerzał sobie uśmiech.  Poza tym było zazwyczaj przewidywalnie i nijako. Książkę ratuje niejako morał, że nie należy leżeć i czekać na boską interwencje, lecz użyć własnego rozumu i zacząć działać. JEst to jednak trochę za mało.

 

"Bisy II" to przeciętne zwieńczenie serii o Czarnym Wygonie. Ciężko mi ją do końca ocenić, bo ani mnie to ziębi ani mnie to grzeje. Przeczytałem, lecz 70-80% treści już zdążyła mi się zatrzeć w pamięci. Nie jest to dobra oznaka. Mówiąc szczerze liczyłem na trochę więcej. Całą seria natomiast trzyma poziom.... falowo. Bo świetnej pierwszej części otrzymaliśmy słąbszą kontynuację. Następnie wygładzony i dołądowany bardzo dobry trzeci tom, żeby na deser poczuć pewien zawód. Istna sinusoida. Mimo wszystko polecam Czarny Wygon, aby zapoznać się z polska literaturą grozy oraz przenieść się w na prawdę bardzo urokliwe okolice Roztocza. Ja w każdym razie na pewno odwiedzę opisane okolice i może nawet zdam z tego relację