"Hyperion" Dan Simmons

Hyperion (Hyperion, #1) - Dan Simmons, Arkadiusz Nakoniecznik

Nadchodzi taki dzień, gdy trzeba zmierzyć się z przeszłością. W moim przypadku jest to cykl Dana Simmons'a Hyperion. Zakupiony w całości za grube pieniądze z 4-5 lat temu stał na półce i czekał. Czekał bardzo cierpliwie niczym Grobowce Czasu, aż w końcu mnie skusił. I wiecie co? Już dawno powinienem go przeczytać.

 

"Hyperion" to powieść z gatunku sci-fi, a nawet hard sci-fi jak twierdzą niektórzy. Wiele lat temu uznałem, że nie jestem miłośnikiem takiej literatury, szczególnie po lekturze książki Dukaja. Teraz, po zapoznaniu się z niektórymi ksiażkami Lema, "Diuną"  oraz "Hyperionem" zmieniam swój pogląd i twierdzę, że sci-fi jest cudowne. Ale przede wszystkim to ambitne i z przesłaniem. A powieść Simmons'a zdecydowanie do tego rodzaju należy.

Ludzkość już dawno skolonizowała inne planety. Porusza się po kosmosie z prędkością nadświetlną i jest w stanie teleportować się z jednego świata do innego. Sztuczne Inteligecje dawno temu ogłosiły niezależność i tworzą coś na wzór niezawisłego państwa. Jedynym zgrzytem wydają się Intruzi. Dawno temu odłączyli się od ludzkości i teraz koczując na skraju wszechświata stanowią realne zagrożenie. Wszystko wskazuje na to, że niedługo rozpocznie się inwazja mogąca doprowadzić do gigantycznej wojny. Pierwszy atak nastąpić ma na planetę Hyperion, na której siedzibę ma niezwykły kult Chyżwara. Wierzą oni w pradawną istotę zamieszkującą Grobowce Czasu, która ma poprowadzić kosmos do odkupienia poprzez ból i cierpienie. W przededniu wojny organizowana jest ostatnia wielka pielgrzymka, w skład której wchodzi siedmiu pielgrzymów: Kapłan, Żołnierz, Poeta, Uczony, Detektyw, Kapitan i Konsul. Każdy z nich udaje się do Chyżwara z osobistą prośbą. Jedna z nich zostanie wysłuchana, lecz reszta musi zginąć. Podróżując do Grobowców Czasu nasi bohaterowie uznają, że lepiej będzie jeżeli lepiej się poznają. W tym celu każdy z nich opowiada historię, która sprowadziła go w to miejsce.

 

Fabuła "Hyperiona" składa się właśnie z tych opowieści poprzetykanych kolejnymi etapami pielgrzymki. Początkowo świat wykreowany przez autora jest mało zrozumiały dla czytelnika. Zastosowana jest tu koncepcja stopniowego odsłaniania kolejnych aspektów życia, tak jakbyśmy byli postawieni przed sprawami oczywistymi. Dopiero z biegiem czasu zaczynamy rozumieć jak wszystko razem funkcjonuje. Gdy poszczególne elementy zaczynają pasować do siebie wszystko staje się jasne i zrozumiałe. Co więcej, wizja Simmons'a jest niesamowicie spójna i bogata. Przez to nie wiem w jaki sposób ocenić tę książkę. Z jednej strony wszechświat ukazany jest jako ogrom światów, koneksji i zależności wraz z całą poityką i spiskami. Dodając do tego technologię i podróże międzygwiezdne otrzymujemy cudowne universum. Z drugiej strony natomiast otrzymujemy 6 odrębnych historii, gdzie prawie każda jest miniaturowym arcydziełem uchylającym nam rąbka nieznanego świata. Można tu znaleźć dramat, sensację, thriller a nawet romans. Każda jednak z tych opowieści przedstawia nam Chyżwara z innej perspektywy. Dla jednych jest bogiem, dla innych muzą, jeszcze kolejny widzi w nim ratunek lub też zagładę. Ile historii tyle i poglądów. Czy mogę więc jednoznacznie stwierdzić kim lub czym jest Chyżwar? Za nic w świecie i nawet nie będę próbował. To jest chyba właśnie najlepsze.

 

Simmons stworzył powieść uniwersalną. Powieść, która łączy w sobie większość gatunków literackich i jednocześnie nie jest jednoznacznie żadnym z nich. Przy tym założeniu dla kazdego czytelnika będzie inna w odbiorze. I mimo rozczarowującego zakończenia (lub też jego braku) zbrodnią by było nie sięgnąć po kontynuację. Co niniejszym czynię