"Endymion" Dan Simmons

Endymion (Hyperion, #3) - Dan Simmons, Wojciech Szypuła

Oto jak można w spektakularny sposób rozdrobnić swoje poprzednie dzieło. Myślałem, że tak wykreowanego uniwersum ciężko będzie coś zarzucić, lecz nie pierwszy już raz zostałem niemile zaskoczony.Biorąc się za trzecią część sagi o Hyperionie nie wiedziałem czego się spodziewać, ale na pewno nie oczekiwałem czegoś takiego...

 

We wstępie już autor zaznacza, że jeżeli szukamy kontynuacji przygód pielgrzymów, to źle szukamy. I jest to prawdą .Akcja powieści toczy się bowiem około 300 lat po pamiętnej pielgrzymce i zniszczeniu transmiterów Techno Centrum. Naszym głównym bohaterem jest Raul Endymion. Młody (27 letni) mężczyzna, który imał się wielu zajęć, lecz swego miejsca na Hyperionie(tam bowiem żyje) nie może znaleźć. Był pasterzem, przewodnikiem, kierowcą a nawet miał swój epizod w wojsku. Teraz jednak cudownie ocalony przez jednego z naszych starych znajomych ma do wykonanie misję i to nie byle jaką. 300 lat temu córka Brawne Lamii po śmierci matki przeszła przez portal w jednym z Grobowców Czasu i przeniosła się w przyszłość. Tak się składa, że wyjdzie z niego za kilka dni. Raul ma za zadanie odebrać i zaopiekować się nią. Wszystko było by proste, gdyby nie Pax, zbrojne ramię Kościoła, który sprawuje władzę w znanym kosmosie. Pax bowiem też posiada informacje o przybyciu dziewczynki i na polecenie papieża ma ją przejąć i uwięzić. Do zadania tego wyznaczony został kapitan de Soya mając do dyspozycji ultraszybki statek kosmiczny klasy Archanioł. Rozpoczyna się wyścig, którego stawką jest nie tylko życie dziecka, ale i podobno dalsze losy wszechświata.

 

Po tej lekturze jestem na prawdę wkurzony. Jak tak świetne dzieło, jakim jest "Hyperion" można było sprowadzić do rangi ksiażki przygodowo-podróżniczej? Otrzymujemy bowiem schemat, powtarzający się przez całą powieść: wyznacz czas i miejsce konfrontacji->de Soya przygotowuje się do przejęcia dziewczynki-> Endymion przygotowuje się do uratowania dziewczynki-> konfrontacja i ucieczka. Zapętl i powtórz. I tak z 4-5 razy. Pomysł bardzo dobry, ale w ksiażkach dla młodzieży. Dodając do tego częste podróże i opisy nowo poznanych planet mamy całkiem niezłą literaturę drogi. I tyle. Nic więcej. Żadnej głębi, filozoficznych rozmyślań czy zawoalowanych odniesień do naszego życia. Co gorsze, Raul na siłę kreowany jest na fajtłapowatego bohatera, który musi uratować dziewczynę, odnaleźć zaginioną Ziemię, spotkać się z Intruzami, obalić Pax i zniszczyć Techno Centrum. Jeszcze trochę i otrzymałbym literaturę rodem ze świata Dungeons and Dragons, a więc heroic fantasy.

 

Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw. Jedna to Raul oraz dziewczynka, druga natomiast  to ścigający ich kapitan de Soya. I z ręką na sercu przyznam, że relacje kapitana są dużo ciekawsze. Zaczynając od tego, że przyjął on znany z poprzednich części Krzyżokształt, co w praktyce daje mu nieśmiertelnosć, przez jego mega szybki statek, który jednak za każdym razem doprowadza go do śmierci aż do lojalności wobec Kościoła i przełożonych, która w końcowej części zostaje wystawiona na ciężką próbę. W przeciwieństwie do Endymiona, kapitan jest człowiekiem z charakterem. Jest wyrazisty i po prostu chce się o nim czytać. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby jego udział w powieści był znacząco zwiększony.

 

"Endymion" jako książka przygodowa dla młodzieży będzie sprawdzał się świetnie. Jednak dla tych, którzy przeczytali wcześniej "Hyperiona" będzie to zawód na całej linii. Prosta, płytka i niewiele wnosząca książka, która niszczy wcześniejsze dobre zdanie o autorze. Mi się wręcz czytać nie chciało i teraz muszę się zastanowić, czy brać się za ostatnią część...