"Krew na śniegu" Jo Nesbo

Krew na śniegu - Jo Nesbø

Ja już chyba wspominałem, że mam słabość do  Nesbo, prawda? Dlatego też mimo kiepskiej wg mnie poprzedniej pozycji jaką byli "Łowcy Głów" przesłuchałem najnowszą książkę tegoż autora. I przyznać muszę, że gdy nie stawia się zbyt dużych wymagań, to lektura jest o wiele przyjemniejsza.

 

Główny bohater powieści to Olav. Człowiek który ma problemy z czytaniem, pisaniem i liczeniem. Oprócz tego łatwo zakochuje się w kobietach i nie może znieść widoku jeżeli którejś dzieje się krzywda. Jest za to lojalny i bardzo skrupulatny. Z takimi przywarami Olav dostaje posadę egzekutora u pewnego bossa narkotykowego w Oslo. Okazuje się, że jest to praca wprost stworzona dla niego.Nie ma bliskich, nie ma rodziny i nie ma też skrupułów. Wie jednak, że na dłuższą metę nie jest to etat na którym można pracować do emerytury. Dlatego postanawia grzecznie zrezygnować z zatrudnienia. Szef zgadza się pod warunkiem, że wykona ostatnie zlecenie. Olav ma zabić jego  niewierną żonę. Wszystko idzie zgodnie z planem, dopóki nasz główny bohater nie zobaczy swego celu. Od tego momentu jego życie ulega zmianie.

 

Nie powiem, żeby fabułą mnie zaskoczyła. Po przeczytaniu początkowego opisu postaci na pewno już się domyślacie jak potoczą się dalsze losy naszego zabójcy. Prawda jest jednak taka, że mimo przewidywalności ksiażkę dobrze się czyta. Pewnie jest to zasługa kreacji samego Olava. Czytając jego przeżycia przed oczami stał mi wielki, bezwzględny facet, który skrywa jednak w sobie serce delikatne z wielkimi pokładami czułości. Taki dzisiejszy błędny rycerz, który dla swej damy serca gotów jest walczyć z wiatrakami.Tak wiem, że to absurdalne i trąci tandetą. Ale jednak zadziałało. Trochę mi się kojarzyła jeszcze postać tytułowego Blaze'a autorstwa Kinga. Pamiętam, że tamten facet też był brutalny i duży, lecz uczuciowo delikatny jak dziecko. Kto wie, może i Nesbo zaczerpnął trochę od mistrza horrorów.

 

"Krew na śniegu" nie jest książką skomplikowaną. Nie możę być, ponieważ liczy sobie niespełna 200 stron. Przy takiej objętości nie ma co liczyć na zawiłe intrygi czy też barwne opisy. Krótki zarys historii, przedstawienie postaci, wyznaczenie zadania i dalej, do akcji! Czy jestem wielbicielem takiego stylu? Nie bardzo, lecz tym razem to kupiłem. A dlaczego? Ponieważ nie było to nierealne i przegięte jak w "Łowcach głów". Było krótko, zwięźle i na temat. I do tego miało interesującego bohatera. Taka lekka pozycja niewymagająca wielkiego skupienia na 1-2 wieczory. Jeżeli więc macie chwilkę czasu to polecam