"Na krawędzi cienia" Brent Weeks

Na Krawędzi Cienia (Trylogia nocnego anioła, #2) - Brent Weeks, Małgorzata Strzelec

Pamiętacie Kylara Sterna z poprzedniej części? Tak to ten, który aby uciec z dzielnicy biedoty najął się u skrytobójcy na ucznia. Byłem pod sporym wrażeniem jego przygód, dlatego też nie zwlekając zbyt długo chwyciłem za drugi tom. Oto i moja opinia.

 

Kylar po śmierci swojego mistrza i zyskaniu niezwykłych mocy Anioła Nocy postanawia zerwać z dotychczasowym życiem i zacząć od nowa. Wraz z Elene i przybraną córką wyjeżdżają do innego miasta by tam podjąć pracę jako zielarz. Zamiast więc odbierać życie, będzie je ratował. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli. W tym samym czasie w Cenarii, która została podbita przez Króla-Boga źle sie dzieje. Najeźdźcy wyzyskują ludność, a arystokraci albo są zmuszeni do poddaństwa, albo muszą uciekać i mieć na względzie śmierć w męczarniach. Co jednak najważniejsze, okazuje się, że Logan prawowity następca tronu jednak przeżył i tylko kwestią czasu będzie odnalezienie go przez tyrana i zabicie. W takiej sytuacji Kylar musi wybrać, czy wyrzec się dawnego życia, czy też wrócić na drogę cienia i ratować przyjaciela kosztem kobiety, którą kocha.

 

Poprzednia część wysoko postawiła poprzeczkę i nie było łatwo osiągnąć tamten poziom. Autor rozdzielił akcje na Kylara, który stara się ustatkować oraz rebeliantów w Cenarii. Sam główny bohater mówiąc szczerze do połowy książki troszkę mnie drażnił. Próba uszczęśliwiania swojej kobiety kosztem własnej natury nie była dobrym pomysłem. Ich relacje natomiast były zbytnio przesłodzone. Czasem było tak czule, że aż się robiło niedobrze. Na szczęście (dla mnie, nie głównego bohatera) przeszłość upomniała się o naszego Nocnego Anioła i wszystko trafił szlak. Może to brzmi okrutnie, ale dramaty dużo lepiej wychodza Weeksowi niż opis sielskiego życia. Pościgi, walki i intrytrygi to jest to, co napędza tą powiesć. I napędza całkiem dobrze.

 

Druga kwestia to magia. W pierwszym tomie była delikatnie zarysowana, teraz wyraźnie wychodzi przed szereg. Dowiadujemy sie o niej więcej, poznajemy różne szkoły i tradycje oraz oczywiście samych magów. Niezwykłe moce Kylara też nie naleza do rzeczy racjonalnych i jego stopniowe przesuwanie granicy swoich umiejętności potrafi zafascynować czytelnika. Nadal "sprawy magów" są nieco zakręcone i nie do końca zrozumiałe, ale kilka zagadek się wyjaśnia. Druga połowa powieści staje się wyraźnie mroczniejsza a to za sprawą magii Króla-Boga. Opisy Umorów to miód na moją wyobraźnie, oby tak dalej. Wyjątkowo bardziej byłem zainteresowany Loganem, który kilka miesięcy spędził w obskurnym lochu, niż Kylarem. Aby przeżyć wśród bezwzględych kryminalistó sam musiał się zezwierzęcić i przejąć ich zwyczaje. Powolny upadek moralności postaci, która wcześniej była krystalicznie czysta był bardzo interesujący. Czy udało mu się zachować na tyle człowieczeństwa, aby po uwolnieniu wrócić do społeczności? Sami sie przekonajcie. 

 

"Na krawędzi cienia" jest godną kontynuacja pierwszej części. Nie ma juz tego zaskoczenia i świeżości, ale skutecznie nadrabia to kwestią magii oraz postacia Logana. Z czystym sercem polecam i chwytam za ostatni tom trylogii