"Limes inferior" Janusz Zajdel

Limes inferior - Janusz A. Zajdel

W ubiegłym roku postawiłem sobie za zadanie zapoznać się z klasycznymi powieściami sci-fi. Uważam to za bardzo dobry pomysł i podtrzymuję ten zamiar i w tym roku. Jednak, po spojrzeniu na przeczytane tytuły uzmysłowiłem sobie bardzo ważną rzecz. Nie było tam ani jednej pozycji polskojęzycznej. Idąc więc za poradą przysłowia "Cudze chwalicie, swojego nie znacie" sięgnąłem po autora, którego nazwiskiem sygnuje się najważniejsze rodzime nagrody fantastyki. Proszę państwa, pora na Janusza Zajdla

 

"Limes inferior" przedstawia historię Sneera, człowieka żyjącego w niedalekiej przyszłości w metropolii zwanej Argoland. Sneer jest krętaczem i cwaniakiem, który wykorzystując niedoskonałości systemu żyje sobie wygodnie w dostatku nie musząc pracować. System ten zakłada podział klasowy całego społeczeństwa pod względem jego intelektu. Najzdolniejsi obywatele posiadają klasę 0, najmniej inteligentni natomiast klasę 6. Wraz z przynależnością do wyższej klasy ludzie mają możliwość lepszego zatrudnienia, a co za tym idzie otrzymują więcej różnokolorowych punktów stanowiących walutę. Klasy o najniższej inteligencji nie muszą pracować, ponieważ dostają comiesięcznie zawsze taką liczbę punktów, która wystarcza do życia. Jednak taki piątak względem szóstaka dostanie z urzędu więcej waluty, pomimo tego, że obydwaj nie pracują. Z tej więc przyczyny obywatele chętnie starają się przeskoczyć na lepszy poziom. aby tego dokonać należy stale się szkolić i udoskonalać lub... zgłosić do liftera, który nielegalnie, lecz dużo szybciej oszukując aparaturę pomiarową podwyższy twoją klasę. Takim właśnie lifterem jest nasz bohater. Sneer oficjalnie ma 4, chociaż w rzeczywistości jest 0. Dzięki takiemu przekrętowi nie ma oficjalnej pracy, lecz jako lifter zarabia wystarczająco dużo, aby nie martwić się o przyszłość. Z czasem jednak zauważa coraz więcej dziwnych uchybień w działaniu systemu, a co więcej wplątuje się w niezrozumiałe sytuacje, mogące poważnie zaszkodzić jego reputacji.

 

"Limes inferior" to przepiękny przykład dystopii. Niby wszystko jes piękne.Nikt kto nie chce nie musi pracować a i tak dostaje pieniądze, cała metropolia jest skomputeryzowana a wszystkie podstawowe potrzeby człowieka są zaspokajane. W rzeczywistości jednak ma się świadomość, że nad wszystkim czuwa ktoś, kto nie chce aby ludzie zadawali zbyt wiele pytań. Ktoś, kto zadowoli tłumy, aby tylko jednostki nie był zbyt dociekliwe. Ktoś komu bardziej na rękę jest ogłupić społeczeństwo, bo takie jest łatwiej kontrolowane. Brzmi znajomo? Jeżeli czytaliscie "Rok 1984" to doskonale wiecie wiecie o co mi chodzi.  Powieść ta w bardzo wyraźny sposób nawiązuje do ksiażki Orwella. Pod przykrywką społeczeństwa doskonałego skrywa się chęć kontroli i dominacji nad całymi narodami. O ile jednak Orwell w zamyśle Wielkiego Brata zrównał z komunizmem, to w w tym przypadku możemy to rozumie nieco szerzej.

 

"Limes inferior" jest naprawdę dobrze napisana antyutopią. Mimo braku wartkiej akcji, potrafi przykuć uwagę czytelnika opisem społeczeństwa Argolandu oraz mechanizmów nim rządzących. Czy skłoni do głębszych refleksji? Niewykluczone. Może i my już w teraz jesteśmy ogłupiani, aby nie zadawać zbędnych pytań. Więc nie bójmy się być ciekawymi