"Za blisko domu" Linwood Barclay

Za blisko domu - Linwood Barclay

Oto książka z serii tych, po które pewnie sam bym nie sięgnął. Różne zbiegi okoliczności jednak zadziałały i sprawiły, że pozycję tę otrzymałem na czas określony. Cóż robić, trzeba było zmienić plany czytelnicze zabrać się ofert limitowanych czasowo.

 

"Za blisko domu" opowiada o nastolatku, który znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. A dokładniej w mieszkaniu swoich sąsiadów, gdy tajemniczy napastnik powystrzelał całą rodzinę. Jak przystało na młodego-gniewnego nic nikomu nie powiedział, przez co wplątał się w sieć intryg i stał się jednym z głównych podejrzanych. Mówiąc krótko Dereck, bo tak się nazywa, ma przechlapane.

 

Mniej wiecej tyle można się dowiedzieć o fabule czytając opis wydawcy. W rzeczywistości jest on jednak przekłamany. Nie Dereck bowiem jest głównym bohaterem tej książki, a jego ojciec. Jak na rodziców przystało za nic w świecie nie wierzą w możliwość popełnienia zbrodni przez swojego syna i starają się go bronić za wszelką cenę. W tym przypadku jednak jego ojciec okazuje się całkiem bystrym facetem. Powiazuje ze sobą kilka wydarzeń, dodaje dwa do dwóch i sam wysnuwa pewna teorię. Teorię, która nie jest idealna a dlatego, ponieważ jej podstawą są uprzedzenia. Ich geneza jest stopniowo nam wyjaśniana jak i mniejsze i większe brudy małżeńskie wyciągane na wierzch. Okazuje sie, że nikt nie jest święty.

 

"Za blisko domu" jest zgrabnie napisanym i poprowadzonym kryminałem. Mamy zbrodnię, mamy ofiarę ale nie mamy sprawcy. Przy takim klasycznym układzie nie wiele pozostaje do dodania. Cała uwaga czytelnika skierowana jest w tym kierunku i nie dane jest nam za bardzo rozejrzeć się dookoła. Takie ograniczenie ma swoje dobre i złe strony. Plusem jest na pewno skupienie się na głównym wątku i nurcie wydarzeń, dzięki czemu otrzymujemy prostą historię. Jest to zaleta, ponieważ nie trzeba się przebijać przez meandry powiązań i koligacji. Minus to niestety niewystarczający czas poświęcony niektórym postaciom, przez co wydają się nieco spłycone. Również niektóre wątki zostały potraktowane po macoszemu i porzucone jak niechciane dzieci. Autor starał się zaprowadzić nas w ślepą uliczkę, lecz robił to trochę zbyt nachalnie. Ostatecznie osiągnął połowiczy sukces. Nie dałem wiary jego głównym podejrzanym, ale i nie udało mi się rozszyfrować całej zagadki tak szybko, jak na to liczyłem,

 

"Za blisko domu" to całkiem zgrabnie napisany kryminał, który przeczytacie w kilka dni. Nie będzie przy tej lekturze wielu zachwytów, ale i nie będziecie kręcić nosem na niespójności. Ot po prostu porządna pozycja zapełniająca nam czytelnicze bezrobocie.