"Niuch" Terry Pratchett

Niuch (Świat Dysku, #39) - Terry Pratchett, Piotr  W. Cholewa

Czy wyobrażacie sobie Sama Vimesa na wakacjach? Człowiek, który ma miasto we krwi i potrafi przez podeszwy w butach rozpoznać poszczególną dzielnicę Ankh-Morpork uznaje w ogóle pojęcie urlopu? Jest to pytanie, na które odpowiedzieć musicie sobie nie tylko wy, ale i on sam. I jest to dobry pomysł na kolejną część przygód mojego ulubionego komendanta w Świecie Dysku.

 

W ostatniej części opisującej Straż Miejską Sam Vimes nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Skoro Sybil, jego ukochana żona postanowiła, że pora na odpoczynek w ich wiejskiej rezydencji, to pozostało tylko spytać czy spakować dodatkowe ciepłe gatki. Tym sposobem znajduje się on daleko od swego poprzedniego życia, wraz z całym pakietem typu, pościgi, morderstwa, śledztwa i aromat rzeki Ankh. Zamiast tego przyjdzie mu stawić czoła nieznośnym porannym ptasim trelom, długiemu wylegiwaniu się w wielkim łóżku oraz najnowszą fascynacją swojego syna. Jednak prawdziwym gliną jest sie zawsze, niezależnie od miejsca przebywania. I w przypadku takiego rasowego policjanta, jakim jest Sam Vimes, to zbrodnia, dochodzenie i cały ten pakiet są w stanie same się pofatygować do niego. I to bez zbędnych opłat.

 

"Niuch" jak łatwo się domyśleć, jest o powołaniu. Nieważne gdzie byśmy wyjechali, nie uciekniemy od swego przeznaczenia. Jednak wprowadzenie postaci goblinów wprowadza nas w zagadnienie uprzedzenia. O ile była już książka o podobnej tematyce "Bogowie, honor, Ankh-Morpork", to tym razem ma to troche inne wydźwięk. Tam chodziło o uprzedzenia do innej nacji. Tutaj poznajemy małe, brudne i śmierdzące istoty, które są traktowane jak szkodniki i zło konieczne. Co gorsze, one same mają się za rasę odpadkową. Uważają, że są stworzone z samych resztek, które pozostały po innych, lepszych i godzą sie z tym. Godzą się na poniżanie, na pogardę i traktowanie jak coś lepkiego i śmierdzącego, co przykleiło nam się do buta( w kwestii zapachowej mogą miec rację). Tu więc nie chodzi w pełni o uprzedzenie. Pratchett podejmuje tutaj kwestię samoświadomości oraz poczucie własnej godności i dumy. Bez tego, zostaje nam tylko rynsztokowe życie wśród odpadków, którymi sami możemy się stać.

 

"Niuch" to porządne zakończenie serii o Straży Miejskiej. Mamy przygodę, mamy morał oraz sporą dawke inteligentnego humoru. Szkoda, że wiecej książek o Samie Vimesie już nie przeczytamy, ale trzeba się cieszyć z tego, co mamy. Zapraszam więc do lektury.