"2061. Odyseja kosmiczna" Arthur C. Clarke

2061: odyseja kosmiczna - Arthur C. Clarke

Porzućcie wszelką nadzieję, ci którzy tu zaglądacie. Rozpędziłem się i rozpocząłem trzecią część odysei zaraz po przesłuchaniu ostatniego rozdziału. I o ile pamiętam, optymizmem napawała mnie tylko końcówka, która dawała duże pole do popisu i na prawdę posiadała duży potencjał. Wszelka nadzieja jednak we mnie umarła już w połowie lektury...

 

W "2061. Odysei kosmicznej" wraca nasz stary znajomy, doktor Floyd. Stary jest tu najodpowiedniejszym słowem, ponieważ liczy już sobie grubo ponad 100 lat. Aby jednak nadal móc cieszyć się życiem, nie może już wrócić na Ziemię, lecz przebywa w kosmicznym szpitalu, gdzie zmniejszona grawitacja zapewnia mu zdrowie. Jednak jako ceniony naukowiec nadal proszony jest o różne porady i konsultacje. W takim celu właśnie zostaje zaproszony na rejs turystyczny którego pasażerowie mają stanąć na przelatującej znów przez nasz układ komecie Halleya. Nieoczekiwanie okazuje się, że drugi statek kursujący nieopodal Europy pada ofiarą kosmicznego terroryzmu i siłą zostaje sprowadzony na powierzchnię tego księżyca, na który przypominam ludzkość dostała zakaz wstępu. Co więcej, na jego pokłądzie znajduje się wnuczek doktora. Nie pozostaje więc nic innego, jak zbierać sie z komety i pędzić ile fabryka dała z misją ratunkową.

 

To jest fabuła. I wierzcie mi lub nie, ale to jest wszystko. Wyjątkowo zdradzę jeszcze , że dolecieli i się spotkali. Koniec powieści. Żadnego zaskoczenia, żadnego rozwinięcia, zadnej intrygi. No chyba że pochodzenie nieznanej góry na Europie można nazwać zagadką.Jeżeli tak, to dosyć nieudolną. Czytałem i cały czas czekałem co się wydarzy. Czułem ,że jestem cały czas we wstępie i zaraz powinna rozpocząć się akcja właściwa. A figa z makiem. Gdy w końcu obydwie ekipy się spotkały, to autor postanowił zakończyć powieść. I przez to nie wiem i czym ona jest. O potencjalnej rozwiniętej cywilizacji na Europie? Raptem kilka zdań o jej mieszkańcach i nic więcej. O turystyce w układzie słonecznym? To juz bardziej, ale wystarczyłaby notka a nie powieść. O terroryzmie? Ciężko się zgodzić, jeżeli nie mamy wyjaśnienia motywów. Zamachowiec po fakcie odebrał sobie życie a autor nie wpadł na pomysł aby nas oświecić. O czym jest wiec ta powieść? Szczerze nie wiem.

 

"2061. Odyseja kosmiczna" jest nijaka i niezdecydowana. Mogła sie rozwinać na wiele różnych sposobów i w wielu kierunkach, ale nic z tego nie wyszło. Przykro patrzeć na takie rozdrobnienie