"Ślepowidzenie" Peter Watts

Ślepowidzenie - Peter Watts

Wśród przeróżnych rankingów literatury sci-fi prym wiodą przede wszystkim pozycje starsze, leciwe wręcz, które weszły do kanonu i klasyki gatunku. Jednym z wyjątków od tej reguły jest książka całkiem niedawno wydana przez pewnego biologa morskiego. Jak się okazuje, odnajdując się w głębinach morskich jest też w stanie odnaleźć się w kosmosie. I to jak!

 

"Ślepowidzenie" to to książka bardzo mocno naukowa o pierwszym kontakcie "ludzi" z obcą cywilizacją. Ludzi wziąłem w cudzysłów, ponieważ załoga ekspedycji nie w pełni spełnia wszystkie klasyczne kryteria człowieczeństwa. Mamy tu lekarza, który z pełną premedytacją zamienił prawie cały mózg na wszczepy elektroniczne, panią lingwistkę, która w rzeczywistości w jednym ciele mieści cztery różne osobowości, panią żołnierz, będącą w stanie w pełni zdalnie kontrolować boty bojowe i niezależnego obserwatora nie będącego w stanie odczuwać empatii, lecz dzięki temu w sposób doskonały mogącego osądzać motywy innych, a wszystko to dzięki wycięciu połowy mózgu. Niezła ekipa? A co jeśli dodam jeszcze, że całością dowodzi wampir? Tak jest, wskrzeszony wymarły gatunek drapieżnika doskonałego. Mając taką zbieraninę cudaków ,albo całą operacja będzie totalną klapą, albo.... po prostu się uda. 

 

"Ślepowidzenie" jest bardzo głęboką powieścią we wszystkich możliwych płaszczyznach oprócz fabularnej. Mamy bardzo wyczerpujące naukowe teorie dotyczące zarówno podróży międzyplanetarnych, biochemii obcych, biologii wampirów jak i procesów poznawczych. Oprócz tego warstwa psychologiczno- filozoficzna wręcz powala. Rozważania na temat zasadności posiadania samoświadomości albo możliwości odczuwania emocji skłaniały mnie do przerywania lektury i zastanowienia się nad nimi przez pewien czas. Teraz, kilkanaście godzin po skończeniu książki nadal się zastanawiam, co oznacza, zę książka byłą dobra. Przy tak dobrych elementach, coś jednak musiało być troche słabsze, i padło na akcje. Faktycznie zbyt dużo jej nie uświadczymy, ale z nawiązką wynagrodziły mi to wspomniane już powyżej aspekty. Jednak, jeżeli szukalibyście powieści, gdzie dużo się dzieje, biegaja, trzelają i się ścigają, to raczej nie tutaj. Owszem znajdą się zwroty akcji ale nie w ilości hurtowej. 

Na wspomnienie zasługuje również dodatek na zakończeniu ksiażki. Autor wyjaśnia tam szczegółowo motywy powstania powieści, źródłą z jakich korzystał oraz własne teorie, które stworzył na potrzeby fabuły. Szczególnie od gustu przypadł mi fragment dokładnie opisujący historię oraz biologię wampirów. W powieściach fantastycznych cenię sobie albo proste wytłumaczenie zjawisk nadprzyrodzonych (typu to magia, więc się nie będziemy zagłębiać), albo rzeczową i naukową próbę przedstawienia tego tak, jak by to zrobił naukowiec. I w tym przypadku wampiry są cudownie naukowo rozpracowane. To chyba jednak z lepszych analiz na jakie się natknąłem.

 

"Ślepowiedzenie" słusznie zaliczane jest do czołowych powieści sci-fi, które każdy szanujący się fan powinien przeczytać. Teraz tylko znaleźć inne powieści tegoż autora i będę szczęśliwy