"Harry Potter i przeklęte dziecko" J.K. Rowling

Harry Potter i Przeklete Dziecko. Czesc pierwsza i druga - Jack Thorne, John Kerr Tiffany, J.K. Rowling

Nie oszukujmy się, każdy czytał Harrego Pottera. I każdy słyszał też, że Rowling więcej o nim nie napisze. Dlatego więc, gdy pojawiła się kolejna książka z tego magicznego świata nie było szans , żeby się za nią nie zabrać. No po prostu nie ma siły, żebym jej nie przeczytał. Jeżeli jednak nie miało być książki o Potterze, to co za produkt dostajemy? o tym poniżej.

 

Zacznijmy jednak od tego, że nie jest to powieść. Trzeba to zaznaczyć na wstępie, żeby nie było zaskoczenia. "Harry Potter i przeklęte dziecko" jest bowiem sztuką teatralną, której scenariusz postanowiono wydać. Jeżeli więc zapomnieliście jak to w szkole czytało się Antygonę lub dzieła Szekspira to przyszła pora na odświeżenie pamięci.

Formę literacką mamy za sobą, czas przejść do treści. Rowling nie skłamała, mówiąc, że Harry nie będzie już więcej głównym bohaterem jej książek. Spełnia bardzo ważną rolę, lecz w centrum uwagi postawiony jest jego drugi syn, Albus Severus. Wszystko dlatego, że akcja dzieje się 19 lat po ostatniej części serii. mamy 40 letniego Harrego, który na słynnym ułamkowym peronie w Londynie posyła swoją pociechę do szkoły. Nie wie jednak, że dużo bardziej od niego zestresowany jest sam syn, ponieważ wie jak ciężko będzie udźwignąć ciężar imienia Potter i wszystkie związane z nim oczekiwania. Powiem tylko, że wszystko sie sypie już na wstępie przy Tiarze Przydziału, a młody Albus wybiera sobie na przyjaciela chłopca, którego jego ojciec za żadne skarby świata nie jest w stanie zaakceptować. I tak pokonany przez oczekiwania i rzeczywistość podsłuchuje pewnego razu rozmowe Harrego i postanawia naprawić trochę przeszłość. W wyniku zamieszania jakie wywołuje cała historia jaką znaliśmy do tej pory może całkowicie się zmienić.

 

Miło było wrócic do świata magii i mugoli. Jednak poczatkowo było to dosyć ciężkie. Wszystko za sprawą zdublowania imion dzieci Harrego. Bo jeżeli czytam Albus, to myślę o Dumbledorze, a nie o młodym chłopaku. Tak samo jest z drugim synem, Jamesem Potterem. Było to nieco mylące na początku, lecz z biegiem czasu dało się przyzwyczaić. A przyzwyczajać trzeba się było , ponieważ nie oszukujmy się, dramaty czyta się szybko. Dwa wieczory i po książce. Jakie więc wrażenia pozostało po tych dwóch wieczorach? Bardzo pozytywne. Zagadka kto kim jest do końca nie była oczywista .Poza tym dostaliśmy taki przekrój przez najważniejsze wydarzenia z dotychczasowej historii naszych czarodziejów i mogliśmy się im przyjrzeć z kilku różnych perspektyw. Dla fanów Pottera to na prawdę super sprawa. Co jednak chyba najważniejsze, ten utwór ma przesłanie i to całkiem rozbudowane. Trzonem bowiem tej opowieści są relacje między rodzicami a dziećmi. O wymaganiach, oczekiwaniach i ich konfrontacji z rzeczywistością. O braku porozumienia mimo chęci i błędach jakie mogą z tego wyniknąć. I oczywiście przede wszystkim o miłości. W 90 % rodziców do dzieci ale jest też tam miejsce na mocno eksponowane we wcześniejszych częściach uczucie przyjaźni i wspólnoty. Po prostu książka z przesłaniem.

 

"Harry Potter i przeklęte dziecko" to powrót do świata magii w pięknym stylu. Jest sentyment, jest przygoda i są czary. Jest też przesłanie, przyjaźń i współpraca. Świetna pozycja dla dzieci tych mniejszych i tych pod trzydziestkę :)