"StarCraft II: Punkt Krytyczny" Christie Golden

StarCraft II: Punkt Krytyczny - Blizzard Entertainment, Christie Golden

Nigdy nie grałem w Star Craft. Serio. Czy jest to powód aby nie sięgnąć po ksiażkę osadzoną właśnie w tym świecie? Otóż absolutnie nie. Jeżeli nie znam gry, to może poznam świat poprzez literaturę. To był jeden z powodów dla których sięgnąłem po tą pozycję. Drugi był taki, że zapełniła mi się półka książek, którym nadałem etykietkę "kiedyś przeczytam, ale nie teraz". Trzeba było coś stamtąd ruszyć.

 

Co nam oferuje "Punkt krytyczny"? Przede wszystkim akcję. Główny bohater, Jim Raynor odnajduje swoją ukochaną i przywraca ja do ludzkiej postaci. Mowa o Sarze Kerrigan, której historię poznajemy z fragmentów wypowiedzi innych bohaterów. Otóż została ona przemieniona przez rasę agresywnych kosmitów Zergów w swoją Królową, która prowadziła ich ku podbojom. Po odzyskaniu jej musi natychmiast uciekać przed szalonym imperatorem, chcącym ich zgładzić. I tak już zostaje. oni uciekają wraz z nowymi sprzymierzeńcami, a Imperator ich goni. Wszystko napędzane jest uczuciem Jim'a oraz niechęcią do siebie samej Sary. Po trzystu stronach nastepuje koniec okraszony wielką rozpierduchą.

 

Nie brzmi to zbyt obiecująco, prawda? I niestety tak jest. brakuje mi bardzo jakichś wyrazistych postaci, kogoś z kim czytelnik mógłby się zidentyfikowac. To głębsze poznanie bohaterów zostało zastapione licznymi pościgami, strzelaninami i opisami statków kosmicznych. Nie przeczę, że dla fanów sci-fi jest to prawdopodobnie miód na oczy, ale jeżeli ktoś nie przepada za tym nurtem, to nie liczcie, że sie nagle do niego przekona. Fajnie by też było prawdopodobnie zapoznać się z wcześniejszymi częściami, ponieważ czytelnik może poczuć się zdezorientowany pośród wielu postaci i wydarzeń z przeszłości. "Punkt krytyczny" to stereotypowy przykład literatury sci-fi, której zazwyczaj unikam. Mnóstwo akcji z pominięciem lub zminimalizowaniem relacji pomiędzy bohaterami, lub jakiejś większej fabuły. "Zabili go i uciekł" jak mawiał mój dziadek i to chyba najlepiej oddaje ducha tej powieści.