"Istota zła" Luca d'Andrea

Istota zla - DAndrea Luca

Autora nie znam. Okładki nie kojarzę. Żaden znajomy mi nie polecał tej pozycji. Jak to się więc stało, że się zabrałem do tej książki? Sam nie wiem. Leżała, czekała to trzeba było się zainteresować. I z tego zainteresowania wynikło ciekawe spotkanie. 

 

Jeremiasz Sallinger to reżyser filmowy. No może to trochę za dużo powiedziane. Wraz ze swoim operatorem zajmują się kręceniem dokumentów. A dokładniej seriali dokumentalnych. Jako nowi w tym fachu szukają jakichś nośnych tematów. Po wielu niepowodzeniach, trafiają w końcu na nowy temat, który zapewnia im popularność. Czy jest więc to powieść o rzadko spotykanym zawodzie? Otóż nie, mimo, że tak się zapowiada na poczatku. Z czasem akcja przenosi się w Dolomity, gdzie nasz bohater przeżywa traumę. Walcząc z Zespołem Stresu Pourazowego łapie się różnych zajęć, aby zagospodarować swój czas. W ten sposób natrafia na ślad miejscowej masakry, która miała miejsce ponad 30 lat temu.

 

Czy to kryminał? Troszkę. Thriller? Troszkę bardziej. Powieść obyczajowa? No raczej nie, chociaż na taką się zapowiadało. Jest kilka rzeczy, które dawał spore nadzieje na rozwinięcie się podczas lektury. Przede wszystkim klimat małego miasteczka odizolowanego w górach. Takiego, gdzie każdy każdego zna nie możesz być anonimowy. A gdy jesteś przyjezdny to masz przekichane. Ktoś coś powie i plotka rozniesie się z predkością błyskawicy. Nawet krzywo spojrzeć nie możesz, bo zaraz wszyscy będą o tym wiedzieć. I w takiej wiosce znajdujemy tajemniczą masakrę, o której ikt nie chce mówić. Co więcej, ludzie delikatnie, aczkolwiek stanowczo sugerują Ci, żebyś się tym nie interesował. Bo nie warto. Bo to "nasze" sprawy. Bo bezpieczniej będzie jak sobie odpuścisz. Klimacik zapowiadał się jak u Kinga. Ale coś się zepsuło. Brakło tego "czegoś" czym wspomniany przed chwilą King jest w stanie mnie kupić. Może to mało interesujący zawód Jeremiasza. Może nie do końca zrozumiałe dla mnie motywy jego działań. Jakby był policjantem, detektywem albo dziennikarzem, to rozumiem, ale scenarzysta dokumentalny? Czy on był po prostu taki ciekawski, czy to sposób na radzenie sobie z traumą? Co by nie było, jego motywacja nie była dla mnie do końca jasna.

Mimo tego, książka ma ciekawe zakończenie, którego nie sposób tak łatwo przewidzieć. W pewnym sensie mam nawet za złe autorowi, że tak ładnie to wszystko rozprowadził. Gdyby tego nie zrobił i skończyło by się w bardziej przewidywalny sposób, miałbym łatwiejsze zadanie w ocenie tej powieści. Po prostu bym ponarzekał, a tak pozbawił mnie tej możliwości.

 

"Istota zła" to solidna pozycja dla fanów górskich ekspedycji. To niezaprzeczalnie. Dla miłośników zagadek z przeszłości też znajdzie się małe co nieco. Jeżeli poszukujesz natomiast mocnych wrażeń, pościgów i lektury pełnej napięcia to tutaj nie szukaj. Podsumowując jest to typowy przeciętniak, któremu nie można wiele zarzucić, ale i nie pozostanie zapewne długo w pamięci