"Virion. Wyrocznia" Andrzej Ziemiański

Virion. Wyrocznia - Andrzej Ziemiański

Pamiętacie kim był Virion w świecie Achai? To ten szermierz natchniony co sam był w stanie pokonać całą armię. Jeżeli zastanawialiście się skąd się wziął, gdzie nauczył się tak walczyć i generalnie jaka była jego historia, to Ziemiański właśnie spełnił wasze marzenia. Proszę Państwa, wracamy do świata pierwszej serii o Achai.

 

Treść tej powieści jest dosyć sztampowa. Mamy młodego szlachetnie urodzonego chłopaka, który jednak niczym szczególnym się nie wyróżnia. No ma dobry słuch(trochę mało powiedziane) ale to tyle. Do czego niby mu się to przyda. W nauce całkiem niezły, ale bez szału. W biegach dobry ale tylko na długi dystans, ale to bezwartościowa umiejętność. W szermierce natomiast miernota w końcu stawki. W kontaktach z dziewczynami jeszcze gorzej. I tak poznajemy młodzieńcze lata Viriona poznając jego znajomych, przeżywając pierwszą miłość i powoli wkraczamy z nim w dorosłość, a więc ukończenie Gimnazjonu. Wtedy następuje zwrot akcji i z zamożnego ale jednak szaraczka zmienia się w kryminalistę czekającego na proces. Tam poznaje inne życie i nabiera charakteru. Później mamy próbę ucieczki wraz ze wszystkimi konsekwencjami i pościgami. Tak więc nasz niewinny na początku bohater mężnieje i przechodzi metamorfozę.

 

Jestem rozdarty tą książką. Z jednej strony fajnie ukazali młodość głównego bohatera wraz z tymi wszystkimi aspektami dorastania a więc alkoholem i dziewczynami. Takie miłe w czytaniu czytadło dla młodzieży .Nic odkrywczego i nowego, czytaliście to juz z 50 razy ale i tak przeczytacie. Później natomiast Viriona, który jest w stanie zabić człowieka tak z zimną krwią i wyrachowaniem. I to jeszcze nie jednego, a przypominam, że z szermierki to on był noga. Trochę za dużo tu szczęścia w tych potyczkach. Jasne, on będzie w stanie całą armię wybić do nogi, ale jak się nauczy walczyć, a w tym tomie to nic nie umie. Bo generalnie nie wiele się dzieje w tej powieści. Mamy bardzo mało wyjaśnione odnośnie jego zdolności i jak się rozwinęły, prawdopodobnie to się zmieni w kolejnych tomach. Jedyne dwie rzeczy, które skłaniają do zastanowienia to stara kobieta pojawiająca się w połowie książki i żona Viriona będąca totalną zagadką. Dla tych dwóch wątków sięgnąłbym po kolejny tom. 

 

'Virion"  nie wyróżnia się niczym na tle innych podobnych powieści. Pełni raczej funkcję wprowadzenia do historii, która dopiero będzie opowiedziana. Dosyć długiego 500 stronicowego wprowadzenia. Część powie, że to skok na kase Ziemiańskiego. Jan odpowiem sobie na to pytanie dopiero po skończeniu całego cyklu. mam nadzieję, żę później będzie lepiej