"Krwawe zwierciadło" Brent Weeks

Krwawe zwierciadło - Brent Weeks

Po krótkiej przerwie wracamy do świata, gdzie rządzą kolory. Jedno z moich literackich odkryć tego roku, czyli seria "Czarny pryzmat" ma już czwarty tom. Nie ma wymówek, trzeba było przysiąść i czytać, tym bardziej, że okres świąteczny sprzyjał lekturze.

 

I na dzień dobry mam zgryz jak tu przedstawić zarys fabuły dla kogoś, kto nawet pierwszego tomu nie tknął a jednocześnie fanowi, który zastanawia się czy sięgnąć po najnowszą część (żarcik, fan się nie zastanawia, bierze w ciemno). Jak wytłumaczę dokładnie nowemu, to zdradzę zbyt dużo doświadczonemu. Jeżeli natomiast powstrzymam się od spoilerów, to czytelniczy neofita pojęcia nie będzie miał co się dzieje. Hmmm... Spróbujmy więc opisać nieco inaczej.

Książka opowiada historię kilku głównych bohaterów, którzy umiejscowieni są w świecie, gdzie magia mocno wiążę się z kolorami. Gavin był kiedyś najpotężniejszym człowiekiem na świecie, teraz natomiast sam trafił w swoje wymyślne pułapki i zastanawia się czy jest jeszcze sens walczyć o kolejny dzień życia. Okaleczony wrak dawnego siebie popada w szaleństwo dzięki któremu odkrywa swoją przeszłość. Dzięki temu znajduje jeszcze dla siebie nikłą nadzieję.

Karris niegdyś wojowniczka teraz jedna z najważniejszych osób na świecie stoi na czele Państwa, które bez odpowiedniego przywódcy upadnie w wyniku rebelii. Musi być bezwzględna i pragmatyczna przekładając los kraju nad dobro bliskich.

Teia, młoda adeptka magii zaraz po akademii, która z racji swoich umiejętności zostaje zwerbowana do najniebezpieczniejszych akcji. Chcąc ocalić kraj przed upadkiem zgadza się na odgrywanie roli podwójnego szpiega i skrytobójcy. Z każdym kolejnym zadaniem traci cząstkę swego człowieczeństwa, ale to dla większego dobra. Jak wiele jest w stanie stracić siebie i czy nie zagubi się w intrygach?

I w końcu Kip, młody dowódca zbuntowanych absolwentów akademii chcących na własną rękę powstrzymać wojnę. Błyskotliwy, przebiegły ze zmysłem przywódcy lecz jednocześnie z niska samooceną. Inni w niego wierzą, lecz on sam jest tym zawstydzony. Dodatkowo musi stawić czoło nowemu zagrożeniu, którym jest... nowo poślubiona żona. W kwestiach damsko-męskich  Kip jest totalnym szczawikiem.

Losy tych wszystkich bohaterów oczywiście przeplataja się ze sobą i tworzą spójną całość, która odsadzona jest w jednej z ciekawszych wizji świata i systemu magii z jakim miałem do czynienia.

 

Po lekturze czwartego tomu dochodzę do wniosku, że autor uwielbia zaskakiwać czytelników. Ale nie chodzi mi o zwykłą niespodziankę, a odwrócenie sytuacji o 180 stopni.Jakimś prostym zabiegiem jest w stanie zmienić całkowicie nasze spojrzenie na wydarzenia z przeszłości. Nie inaczej jest i tym razem. Między innymi dowiadujemy się w końcu skąd się wzięła nazwa całej serii(czekać do czwartego  tomu, żeby dowiedzieć się co oznacza tytuł tomu pierwszego...)Oczywiście nie mogę zdradzić co zostało "przestawione" lecz uwierzcie mi, jest nieźle. Czemu tylko "nieźle"? Bo ksiażka jest trochę rozwodniona. Byłem mocno zaskoczony gdy tak po prostu się skończyła. Bez żadnych fajerwerków czy zawieszenia akcji. Po prostu nie było już kolejnego rozdziału. Dostaliśmy zajawkę czegoś poważniejszego co zapewne wydarzy się w ostatnim tomie, a później cichosza.  Dodatkowo kilka postaci zostało mocno okrojonych lub zupełnie pominiętych (patrz Zymun). Z jednej strony rozumiem, bo świat mocno się rozrósł(wystarczy spojrzeć na spis postaci pod koniec książki) i nie można wszystkim poświęcić tyle samo czasu, z drugiej jednak szkoda.Czytało mi się bardzo dobrze, jak i poprzednie części serii, lecz odczuwam pewien niedosyt. Myślę, że ksiażka ta mogła by być dużo lepsza gdyby okroić część treści niewiele wnoszacych i przyśpieszyć akcję, lub też paradoksalnie odwrotnie rozwinąć te watki przez co pewnie wydłużyć całą serię ale kosztem dogłębnego zrozumienia.

 

"Krwawe zwierciadło" to bardzo dobra pozycja fantasy i niezła kontynuacja cyklu.Trochę mu brakuje do poziomu wcześniejszych tomów, ale bądźmy szczerzy, fani i tak po nią sięgną, natomiast nowicjusze nie rozpoczną od czwartej części :) Ja już wyczekuje zakończenia serii i czym tym razem autor mnie zaskoczy