"Inne okręty" Romuald Pawlak

Inne Okręty - Romuald Pawlak

Czasem trzeba przeczytać coś innego. Coś, co na co dzień nie podeszło by nam, albo nawet nie rzucilibyśmy na to okiem. ALbo coś, co leży na ten nieszczęsnej półce wstydu i zbiera kurz. I nie wiesz, czy to dobre, czy zasłużenie zgarnia paprochy z otoczenia. Dzisiaj przyszła pora właśnie na taką nieznaną pozycję  głębi półki. A więc skok w nieznane. gotowi?

 

Romuald Pawlak już kiedyś gościł u mnie. "Czarem i smokiem" jednak absolutnie do mnie nie przemówiło i poleciało z kolekcji przed skończeniem lektury nawet. Dlatego też miałem pewną obawę przed lekturą. Ale wcale nie było najgorzej.

Wyobraźcie sobie świat, w którym koń Pizzarra się potknął. Tak nieszczęśliwie, że nie podbił on Inków podczas konkwisty i Hiszpanie wraz z Indianami musieli nauczyć się koegzystować. W świecie takim poznajemy kapitana Pedro de Manjarresa, który poświęcił zarobek i sławę na rzecz kobiety. A więc romans. Ale romans z alternatywną historią w tle. I z wojną. Bo Inkowie i okupanci może i żyją obok siebie, ale obydwie strony szykują się do podboju. I w środku tego rozgardiaszu nasz kapitan szuka ukochanej Indianki. Szaleniec normalnie. Faktycznie miłość ogłupia.

 

Całą historia miłosna i ciągła wędrówka jest tylko pretekstem dla przedstawienia nam ówczesnej sytuacji politycznej. Tylko, co szarego Polaka interesuje w układach hiszpańsko- indiańskich? No niby nic, tylko, że autor nie poprzestał na tamtej okolicy.Skoro historia potoczyła się inaczej w Ameryce Południowej to i w Europie trochę się zmieniło. Skoro w Europie to i w Polsce. Autor poszedł nawet krok dalej. Cóż z tego, że w tamtym okresie działo się odmiennie od znanej nam historii. Dzięki kilku wizjom, których doświadczył nasz bohater, dowiadujemy się jak wyglądały kolejne epoki historyczne.Tak więc trochę rozmachu jest. Pytanie czy jest on aż tak bardzo potrzebny. Bohater jest głupi i zakochany, ale da się go lubić. Niestety wkurzające są wspomniane wcześniej wizje, które dopadają go w różnych sytuacjach i wyrywając nas z butów wrzucają do czasów zupełnie innych. Nie podobało mi się to, tym bardziej, że zakłócało stworzona wcześniej narrację. Jednak jako całokształt nie było tak źle. Oceniłbym ją na delikatnie powyżej przeciętnej, natomiast dla miłośników Indian lub alternatywnej historii może być ie lada gratką.

 

"Inne okręty" były niezłym przerywnikiem od znanych mi autorów i cykli literackich. Niczego się nie spodziewałem i nie dostałem niczego nadzwyczajnego, lecz nie żałuję czasu spędzonego nad lekturą. Ciekawa historia alternatywna raz na jakiś czas nikomu jeszcze nie zaszkodziła