"Niebo ze stali" Robert M. Wegner

Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Robert M. Wegner

Jakże miło się czytało poprzednie tomy. Nie trzeba było więc mnie namawiać specjalnie, aby szybciutko sięgnąć po następny tom tym bardziej, że nasi bohaterowie z różnych stron Imperium powinni się już spotkać.

 

"Niebo ze stali" to łączona historia Górskiej Straży oraz oddziału Laskolnyka, a dokładniej jego dwóch członkiń. Kailean oraz Daghena zostają wysłane pod przykrywką do zamku hrabiego. Został on podejrzany, ponieważ tajemnicze morderstwa dotykające całą okolicę zdają się mieć swoje źródło właśnie tak. Nasze zaprawione w bojach wojowniczki musza więc udawać Wozacką księżniczkę i służkę aby wydobyć z zamku wszystkie sekrety. Miały wiele podejrzeń, ale to co je spotkało nie było do przewidzenia.

Natomiast Kenneth wraz z resztą oddziału dostał za zadanie eskortowanie Wozaków przez góry. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi, cały naród wraz z dobytkiem ma się przedostać "przypadkiem" przez jedne z najgroźniejszych gór w Cesarstwie i wjechać sobie na porzuconą niegdyś równinę o której śnią po nocach. Powiedzieć, że to misja samobójcza to nic nie powiedzieć. A pułkownik nasz ma za zadanie chronić ich po drodze, bo w całych górach dochodzi do tajemniczych morderstw. Zdecydowanie niewdzięczna robota.

 

Oczywiście w pewnym momencie wszyscy bohaterowie spotkają się aby wspólnie złączyć swoje siły lecz trochę czasu im to zajmie. I bardzo dobrze. Obcowanie z prozą Wegnera to czysta przyjemność i z wielką radością przewracałem strona za stroną. Nie wiem która postać jest moją ulubioną, najchętniej wszystkich postawiłbym na tym samym stopniu podium. Co istotniejsze jednak od moich sympatii to rozwój fabuły. To już nie są luźne opowiadania dotyczące poszczególnych zakątków Cesarstwa. Tu się wszystko zaczyna splatać w poważniejszą historię. Histrorię w której główną rolę odgrywają bogowie, a śmiertelnicy są jak pionki na szachownicy. Skazani na porażkę.

Pamiętacie jednak co się dzieje, gdy pionek dojdzie na przeciwległą linię szachownicy?

No właśnie...

Gra nie jest jeszcze skończona

 

Polecam serdecznie każdemu kto zapoznał się z pierwszmi dwoma tomami. Bez ich znajomości nie ma co nawet brać do ręki tej książki.