"Mroczna Wieża" Stephen King

Mroczna wieża - Zbigniew A. Królicki, Stephen King


VII, a więc ostatnia część cyklu o Mrocznej Wieży.(Więcej nie będę już wam o tym truł :P ) 
W tej części dzieje się wybitnie dużo. 
Jest więc ostatnia walka ojca Callahana z wampirami(coś jak rozliczenie się z przeszłością). 
Jest wprowadzony kolejny bohater z innego utworu Kinga: Ted Brautigan z "Serca atlantydów" 
Ka-tet przeżywa ciężką próbę i nie mogę obiecać, że to przeżyje. 
Dziecko Susannah przychodzi na świat i szybko zaczyna wypełniać swoje przeznaczenie... Itd 
Nie będę streszczał akcji bo byłby to spoil :P 
Zdradzę jeszcze tylko jedno: Roland dotrze do Wieży( oczywiście, gdyby nie dotarł to wszyscy fani chyba by Kinga udusili normalnie :D ) ale to co znajdzie w komnacie na ostatnim piętrze jest wysoce zaskakujące. King uczciwie ostrzega, że jeśli chcemy,to możemy zakończenia nie czytać, ale któż by się oparł takiej pokusie :??: 
Mimo tego całego słodzenia mam też uwagę krytyczną. Autor wprowadza zbyt dużą ilość określeń zaczerpniętych ze swojego wymyslonego języka. O ile w poprzednich częściach było to stonowane( ka-tet, sai czy dinh było wprowadzane stopniowo) to w ostatniej części jest tego istny ogrom. 

Podsumowując cały cykl o Mrocznej Wieży trzeba przyznać, że rzeczywiście jest to cykl kluczowy dla Kinga. Ja znalazłem odniesienia do 4 innych powieści, lecz jest ich na pewno dużo więcej. 
Warto przeczytać, lecz aby w pełni się cieszyć lekturą polecam wcześniej przeczytać przynajmniej "Miasteczko Salem" oraz "Bezsenność". 


A liczba 19 wryła się w moją pamięć jniczym 42, z cyklu powieści Douglasa Adamsa :D