"Sprzedawca broni" Hugh Laurie

Sprzedawca broni - Hugh Laurie, Jacek Konieczny


Na początku wspomnieć muszę o rozgraniczeniu, jakie powinno być stosowane przy popularnych aktorach. Oczywiście Hugh Laurie to NIE dr House w normalnym życiu, tak samo jak Jan Pyrkosz to nie dziadek Lucjan :P 
Kiedyś śmiałem się z głównie starszych pań, które nie potrafiły oddzielić świata telewizji od realnego, a teraz sam złapałem się na tym, że patrząc na Lauriego myślałem -> House. I tak samo było, gdy wziąłem do ręki jego książkę. Dopiero po kilku stronach uzmysłowiłem sobie, że nie mogę wymagać takich samych, albo podobnych wypowiedzi, jakie słyszałem w TV. 
Ale wróćmy do książki. Jest to kryminał z dużą ilością akcji. Jest spisek firm zajmujących się produkcją broni. Jest główny bohater uwikłany w intrygi wbrew swojej woli. Są kobiety, które oczywiście muszą sporo namieszać i jest porządne zakończenie, do którego nasz bohater przygotowuje się od połowy książki. 
Ale co najważniejsze, jest duża porcja humoru. I to humoru wyważonego, który nie nuży. Dialogi są ciekawe i różnorodne(nie ma tu schematów) a postacie wyraziste. 

Ogólnie nie przepadam za taką literaturą, ale muszę przyznać, że czytało mi się to bardzo przyjemnie. Podobno ktoś kupił prawo do sfilmowania tej książki. Chętnie bym zobaczył :D