"Carska manierka" Andrzej Pilipiuk

Carska Manierka - Andrzej Pilipiuk

Pilipiuk to fantastyka mojego gimnazjum. Niezwykła kreacja Jakuba Wędrowycza, zaśmiewanie się do łez przy jego kolejnych niesamowitych przygodach, ale również i postać doktora Skórzewskiego, która mocno zapadła mi w pamięć ze zbioru opowiadań "2586 kroków". Jest to autor niesamowicie wręcz płodny, i wydaje jedna książka po drugiej. Z biegiem czasu dochodzę jednak do wniosku, że w parze z ilością nie idzie jednak jakość, ponieważ kolejne jego książki były co najwyżej przeciętne. Mając jednak duży sentyment do Pilipiuka dałem mu kolejną szansę i przeczytałem "Carską manierkę"

 

Jest to kolejny zbiór opowiadań wolny od przygód Wędrowycza. Znając je wcześniejszą twórczość wiedziałem czego się spodziewać, lecz i tak autor zaskoczył mnie. Spodziewałem się przygód wspomnianego już wcześniej doktora Skórzewskiego, za którym wprost przepadam, natomiast otrzymałem potężną dawkę kolekcjonera staroci i artefaktów, a więc Roberta Storma. Dostajemy aż 5 opowiadań, których główną postacią jest Robert. Jest to bardzo dużo, ponieważ cały tomik składa się z tylko z 8. Wg mnie ta postać jest mało barwna i płaska. Jest to miłośnik historii i wszelkich zagadek z nią się wiążących. Wg mnie Pilipiuk wlał w niego bardzo wiele z siebie, ponieważ sam skończył archeologię, co wymaga wręcz mnóstwa wiedzy o czasach minionych. Jednak długie opisy czynności związanych z wykopaliskami, dużo wiedzy teoretycznej oraz niezbyt szybka akcja nie jest tym co do mnie przemawia. Sama postać Roberta Storma jest też podobna do Pana Samochodzika, którego przygody kontynuował pod pseudonimem właśnie Pilipiuk. Nie muszę chyba dodawać, że moja przygoda z Panem Samochodzikiem skończyła się po pierwszym tomie. 

 

Dwa kolejne opowiadania to przygody doktora Skórzewskiego. W pierwszym wraca on do Rosji po rewolucji, aby odnaleźć swego krewnego i przy okazji jest światkiem zlotu pewnej sekty, której najsłynniejszym członkiem był nieżyjący już Rasputin. Opowiadanie to jest bardzo wciągajace i co ciekawe ma bardzo dużą wartość edukacyjną. Interesując się bowiem historią Rasputina stwierdzam, że opis jego śmierci jak i założenia chłystów praktycznie nie odbiegają od prawdy. Był to najjaśniejszy punkt całego zbioru opowiadań i w mojej osobistej ocenie dostało by 5. Drugie opowiadanie to wspomnienia doktora z ekspedycji w Kaukazie, gdzie podczas  wspinaczki na Ararat poszukiwał szczątków Arki Noego. Napisane równie dobrze, lecz nie pasowało mi w ogólną koncepcję postaci Skórzewskiego. Zajmował się on zawsze przypadkami, które na pierwszy rzut oka nadprzyrodzone znajdowały swoje naukowe wytłumaczenie. Lub przynajmniej dało się je tak podciągnąć. A więc przeróżne zarazy, demony chorób, wampiry czy nawet niezwykła odporność Rasputina. Tutaj wydawało mi się, że Pilipiuk chciał napisać o Arce, ale nie chciał wymyślać nowej postaci, więc wcisnął na siłę doktora.

 

Ostatnie opowiadanie to bardzo ciekawa wizja alternatywnego świata, który nie jest okrągły. Jest on w kształcie wielkiej miski, prawdopodobnie zawieszonej w przestrzeni kosmicznej, z wyraźnym i wysokim obrzeżem. Obrzeżę to zostało w jakiś sposób przebite w jednym miejscu co spowodowało wyciek wody z miski ziemskiej. Spowodowało to globalne zmiany klimatyczne doprowadzając do na przykład zniknięcia Bałtyku. Wizja niezwykle oryginalna i zabawna. Czytałem to z uśmiechem na twarzy zaskoczony miłym urozmaiceniem.

 

Podsumowując, jeżeli lubicie tematy historyczne, zagadki z przeszłości i poszukiwaczy skarbów to jest to książka dla was. Mimo bowiem małego akcentu ze Skórzewskim i alternatywnym smaczkiem na koniec, to większość "Carskiej manierki" jest o Robercie Stormie. A Roberta albo się lubi, albo nie trawi. Ja nie trawię, dlatego tak niska ocena