"Ja inkwizytor. Głód i pragnienie" Jacek Piekara

Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie - Jacek Piekara

Kolejna część przygód niedawno upieczonego inkwizytora Mordimera Madderdina stała się faktem. Nie będe ukrywał, że czekam razem z tysiącami czytelników na ostatni tom opowieści o dojrzałym Mordimerze, ale póki co trzeba się zadowolić tym co mamy.

 

A otrzymaliśmy dwie mini powieści, w których poznajemy dalsze dzieje młodego inkwizytora bez przydziału. Pierwsza to "Wiewióreczka" i opowiada o cwanym kupcu, który wystawił do wiatru kilku możnych. Jak na złość nie chce zdradzić gdzie schował złoto, więc na ratunek wezwano Mordimera, który ma te informacje wydobyć. Jak wydobywał i co się później działo z owym kupcem jest już sprawą drugorzędną. Dla mnie sam pomysł, żeby inkwizytor najmował się jako windykator jest trochę chybiony. Przedstawiciel Świętego Oficjum, który cieszy się dużą estymą ma obijać mordę cwaniaczkowi? Nie pasuje mi to. No a później to już tylko gorzej. Próby nawiązania porozumienia, pozwalanie na robienie się  w konia i brak zdecydowania. Madderdin wyszedł w tym opowiadaniu jak jakaś oferma troszkę. Przeczytałem bo było pierwsze,ale czuję, że za kilka tygodni zapomnę zupełnie o "Wiewióreczce".

 

Drugie opowiadania natomiast a  wiec tytułowy "Głód i pragnienie" to zupełnie inna sprawa. Po pierwsze objętość, dzięki której bardziej pasuje tu mini powieść. Po drugie natomiast sama fabuła. Przełożony Mordimera zleca mu odnalezienie zaginionej córki jednego ze swoich kuzynów. Sprawa jest delikatna ale odmówić nie wypada swojemu mistrzowi. I tu się zaczynają komplikacje, bo kuzyn nie jest zbytnio zainteresowany pomocą, nawet inkwizytora. Rozpoczyna się więc śledztwo, które na światło dzienne wywleka sporo brudów. trupów i zjawisk nadnaturalnych. No i to jest to co lubię, szczególnie ten ostatni punkt. Nie zabraknie też ognistego romansu, wszakże Madderdin potrafi przyciągać do siebie płeć piękną. Całości dodaje atrakcyjności poznanie okoliczność w jakich do Mordimera dołączają się Bliźniacy. I to przy nich muszę dodać trochę goryczy temu słodkiemu opisowi. Okazało się bowiem, że są bardzo płytkimi postaciami, które więcej się śmieją niż myślą. Już dużo lepiej na ich tle wypadł poznany wcześniej Kościej. 

 

"Ja inkwizytor. Głód i pragnienie" to kolejna zapchajdziura mająca na celu odciągnięcie uwagi czytelników od braku kontynuacji głównej serii. I nawet to, że w wiekszośćjest dobrze napisana nie zmieni tego faktu. Dostajemy raz na jakiś czas garść informacji, które uzupełniają znaki zapytania, jak na przykład poznanie Bliźniaków czy innych towarzyszy, lecz w ogólnym rozrachunku nie jest to literatura wybitna. Pisząc w ten sposób Piekara tworzy coś pokroju telenoweli, która może się ciągnąć i ciągnąć. Jedynym pocieszeniem jest to, że w ostatniej minipowieści są przesłanki, do zakończenia tej serii. Mam nadzieję na takie zakończenie i wydanie w końcu "Czarnej śmierci"