"Deniwelacja" Remigiusz Mróz

Deniwelacja - Remigiusz Mróz

Czwarta część trylogii o Wiktorze Forście. Jak widać pojęcie to jest szerokie i w przypadku poczytnych książek trylogie można swobodnie rozciągnąć. Ja natomiast jestem jak kleszcz i jak się raz przyssę to odpadnę dopiero jak przeczytam wszystko co się da. Dlatego też Forst mimo, że mnie w wielu kwestiach irytuje nadal figuruje w moim planie czytelniczym. Zaraz się przekonamy, czy to nie był błąd.

 

Powieść toczy się dwutorowo. Pierwszy tor to Wiktor, który zapuszcza brodę, goli głowę i stara się o zatrudnienie u rosyjskiego mafioza w Hiszpanii. Nie raczy nam wyjaśnić po jakie licho tam się władował i dlaczego, ale szanuję jego decyzję. Uznałem, że na pewno ma dobry powód, który z czasem nam wyjawi. A póki co musi zdać testy na lojalność, później kilka mniejszych robótek aby w końcu dostać jakieś poważniejsze zlecenie. Ciekawie się to czyta.

Drugi tor to prokurator Wadryś-Hansen i komendant(tak jest, był awansik) Osica, którzy bez niespodzianek muszą rozwiązać serię zabójstw. Tym razem znaleziono 5 młodych dziewczyn na zboczach Giewontu. Prawdopodobnie przeleżały tam całą zimę i dopiero teraz odkryto ich ciała. Samo z siebie jest to już podejrzane,ale jak dodamy kilka faktów, które wiążą przynajmniej jedną ofiarę z Forstem robi się interesująco. Tym bardziej, że on sam wyjechał z Zakopanego dobre pół roku temu. 

Dodatkową atrakcją są wstawki których narratorem jest zabójczyni. Wiemy od razu, że to kobiecy umysł stoi za pewnymi zbrodniami, lecz wiadomo kto dokładnie. Dodaje to jeszcze więcej zagadkowości całej sprawie.

 

To było dobre. Serio. Tą część czytało mi się chyba najprzyjemniej. Prawdopodobnie dlatego, że w pewnym momencie autor stosuje sprytny zabieg z liniami czasowymi, przez co każe nam spojrzeć na przeczytane już strony z innej perspektywy. Lubię takie zabawy z czytelnikiem. Poza tym Forst ma ciekawe przeprawy w Hiszpanii a Osica też trzyma poziom. Już od poprzednich tomów muszę przyznać, że to ten drugi jakoś mocniej przypadł mi do serca. Zgorzkniały, cyniczny i marudny ale o dziwo znający się na swojej pracy. Bardzo ładna ewolucja postaci.

Jednak jest kilka minusów. Przede wszystkim zakończenie. Drogi autorze, czy za każdym razem mamy gonić mityczną postać, która możę żyje, a może nie? Takie pojawianie się umarłych nie jest już zabawne. Ale to było w epilogu będącym zajawką na kolejny tom. Natomiast zakończenie właściwe sprawiło mi więcej problemów. Nie wiem czy mi odpowiadało czy też nie. Z jednej strony totalne zaskocznie. Coś, czego żaden czytelnik nie mógł przewidzieć, a to lubię. Z drugiej strony to było tak duże zaskoczenie, że NIKT nie miał najmniejszych szans się tego domyśleć. Zaraz to wytłumaczę. Ja lubię jak się ze mną pogrywa. Rzuca strzęp informacji tutaj, później gdzieś indziej. Mylące tropy, ślepy zaułki dedukcyjne i tak dalej. I na koniec okazuje się, że rozwiązanie było zupełnie inne niż oczekiwałem, ale jednak LOGICZNE. Po prześledzeniu wszystkich faktów i wskazówek mogę klepnąć się w czoło ze słowem "No faktycznie!". Tutaj natomiast mamy zakończenie do którego nie prowadziła żadna poszlaka. Nic. Zero. Null. Po prostu w ostatnich rozdziałach autor wyciągnął z rękawa swoją wizję i ją przedstawił wywołując moją dezorientację. I takich rozwiązań nie lubię. 

 

"Deniwelacja" jest wg mnie najlepszą częścią przygód komisarza Forsta. Zasługuje na to miano dzięki sprytnym zabiegom narracyjnym autora i ciekawej, dynamicznej fabule. Oczywiście znaleźć w niej można nieco tanich zagrywek niespójności ale mówiąc szczerze, chyba przyzwyczaiłem się już do nich u pana Mroza. Co nie zmienia faktu, że nadal je dostrzegam. Mam nieśmiałą nadzieję, że kolejna część się ich pozbędzie i cudownie zwieńczy całą serię