"Millenium. Zamek z piasku, który runął" Stieg Larsson

Zamek z piasku który runął - Stieg Larsson


Ostatnia część szwedzkiego kryminału. I z której by strony nie patrzeć, jak dla mnie najsłabsza. Przez ponad połowę książki męczyłem się brnąc przez kolejne strony. Siłą napędową było tylko to, że poprzednie części były dobre, więc czekałem na rozwinięcie akcji. Niestety Larsson postanowił wprowadzić do fabuły jednostkę, która już wielokrotnie była wykozystywana w innych książkach i filmach. Chodzi dokładnie o super tajną komórkę w szwedzkim rządzie, która jest tak tajna, ze nikt o niej nie wie, ale za to ma bardzo szerokie uprawnienia. Taki wydział wewnętrzny w wydziale wewnętrzny. Przez to z kryminłu o podłozu socjalno-sexualnym książka zamieniła się w thriller polityczny :( 
Poza tym, akcja była w miarę przewidywalna, więc w kilku kluczowych momentach łatwo było się domysleć co zaraz się wydarzy.O ile w poprzedniej części wprowadzono wielu nowych bohaterów,przez co było mi trudno ich wszystkich skojarzyć, to w tym razem jest ich tylu, że nawet nie próbowałem się w tym odnaleść. 
Co do naszej głównej pary bohaterów, to niestety przez większość książki Lisabeth lezy w szpitalu, więc ma dosyć ograniczone pole manewru. Przez to do głosu dochodzi Mikael, który jest mniej ciekawy, a przez swoje bardzo swobodne życie(w trzech tomach przespał się w sumie z 5 kobietami) czasem był trochę irytujący. BYł wykreowany na jakiegoś niesamowitego kochanka, bo każda jego partnerka to podkreślała. Jeszcze parę razy w tekście pojawiał się "sex rekreacyjny". W pierwszym tomie było to ciekawe, bo była to nowość i bezpośredniosć. W tym byo to juz nużące i czasem czytając tyklo obstawiałem kto z kim zaraz się prześpi. 
Widać dokładie, że Stieg napisał najpierw pierwszą część, a dopiero później pozostałe dwi, które są ściśle ze sobą związane i jedna jest kontynuacją drugiej. Moim zdaniem przeczytanie pierwszej części jest jak najbardziej uzasadnione, ale można poprzestać tylko na niej. Reszta jest napisana "rozpędem"